Druga strona medalu - Pekin 2008

"Gdy swoją ręką ścisnąć rękę zakrwawioną
Musowo się zabrudzi, tak już to jest zrobione
"

Kazik "Łysy jedzie do Moskwy"

Rozpoczęły się Igrzyska! Któż na nie nie czekał? Zdaje się, że nawet ludzie, którzy na co dzień nie mają ze sportem zbyt wiele wspólnego, również dali się natchnąć sportowym duchem. Wszyscy będą śledzić olimpijskie wydarzenia i podziwiać wspaniałe wyczyny zawodników. Rozpoczął się wielki spektakl pt. "Pekin 2008", "w którym wszystko musi być "naj"".

Dodam tylko, że na temat sportu nie będzie tu ani słowa. O sporcie niech mówią eksperci. Ja piszę, o drugiej stronie olimpijskiego medalu. Do rzeczy.

"Pekiński Komitet Olimpijski ustalił, iż głównym hasłem pekińskich igrzysk olimpijskich będzie zawołanie: "jeden świat, jedno marzenie", stwierdził on, iż na tym samym świecie ludzie posiadają jedno wspólne marzenie o dążeniu do rozkwitu i pokoju.

Igrzyska rozpoczęły się ósmego dnia, ósmego miesiąca, dwa tysiące ósmego roku, o ósmej osiem wieczorem, gdyż w symbolice chińskiej cyfra osiem jest symbolem szczęścia, obfitości, pieniędzy oraz spokoju."(1)

Obejrzałem w piątek - nieco przypadkiem - fragmenty transmisji na żywo z otwarcie Igrzysk. Muszę przyznać, że nawet w telewizji, impreza robiła niesamowite wrażenie. Nawet nie będę się starał tego opisywać. Warto jednak zauważyć jakie elementy eksponowano podczas ceremonii otwarcia. Przede wszystkim były to papier i proch: wielkie wynalazki chińskiej cywilizacji. Nie ma w tym nic dziwnego, wszak wynalazki to wiekopomne i nie bez znaczenia dla świata.

Komentatorzy telewizyjnej transmisji (W. Szaranowicz, drugiego pana nie pamiętam), ćwierkali wręcz na temat wielkości Państwa Środka, jego cywilizacji, kultury, jego wielkich osiągnięć i wielowiekowej tradycji. Jeden z komentatorów rzucił nawet, jakby starając się usprawiedliwić organizatora, że "Marksiści w historii Chin, to tylko mgnienie oka". Teraz jest przecież pięknie i ładnie i sportowo i Igrzyska przecież są wspaniałe - chciałoby się dodać...

Obecne igrzyska, są zdaje się, powszechnie uznane za kontrowersyjne od 13 lipca 2001, czyli od momentu wyboru miasta Pekin na ich organizatora. Od początku wielu ludzi nie potrafi zrozumieć, dlaczego państwo takie jak Chiny, gdzie nie przestrzega się praw człowieka, stało się swoistym nośnikiem szczytnej "olimpijskiej idei"; gdzie, jeśli chodzi o przestrzeganie praw i swobód obywatelskich, w rankingu Press Freedom Index 2007 organizacji Reporterzy bez Granic, Chiny znajdują się na 163 miejscu na 169.(2)

Wydaje mi się, że wśród "kontrowersyjnych Olimpiad", Beijing 2008 można z powodzeniem porównać do Berlina 1936 roku, gdzie igrzyska organizowali naziści. Pomimo wezwań do bojkotu, wzięło w nich udział (w Berlinie) 49 państw, co umożliwiło Hitlerowi propagandowe zwycięstwo(3). Zbyt mocne porównanie? Nie sądzę. Zostawmy tę sprawę na moment.

Rzecz o której trzeba wspomnieć, pisząc o obecnej Olimpiadzie, to znamienne zachowanie polityków zachodu. Żeby nie zagłębiać się za nadto w szczegóły: bardzo wielu zapowiadało bojkot ceremonii otwarcia. Raczej nie wszyscy dotrzymali słowa. Tu trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na (mojego "ulubionego") G.W Busha i N. Sarkozyego.

Bush: Początkowo amerykański prezydent planował wygłoszenie płomiennej pochwały wolności po przylocie do Pekinu, ale zrezygnował, uznając, że zostanie to odebrane jako policzek dla narodu chińskiego. W efekcie Bush, który będzie pierwszym w historii przywódcą USA uczestniczącym w ceremonii otwarcia igrzysk za granicą, postanowił swą krytykę wygłosić w Tajlandii, tuż przed odlotem do Chin.(4) Oczywiście w ceremonii otwarcia wziął udział.

Sarkozy: Do stolicy ChRL przybył wczoraj także francuski prezydent Nicolas Sarkozy, który wiosną, po zamieszkach w Tybecie, groził, że nie pojedzie na uroczystość otwarcia. Ostatecznie zmienił zdanie i weźmie udział w inauguracji (...) Chińskie media w kółko powtarzały wczoraj jego wypowiedź, że Pekin już teraz zasługuje na złoty medal za przygotowanie igrzysk.

Sarkozy nie spotka się też z liderem Tybetańczyków Dalajlamą podczas jego sierpniowego pobytu we Francji. Na początku lipca chiński ambasador w Paryżu powiedział, że takie spotkanie byłoby ingerencją w wewnętrzne sprawy Chin i miałoby „poważne konsekwencje” dla stosunków Pekinu z Paryżem(...)

W imieniu Unii Europejskiej Sarkozy przekazał Pekinowi listę prześladowanych chińskich dysydentów. Ale jednocześnie władze Paryża wydały zakaz demonstrowania w czwartek i piątek przed chińskimi placówkami. Obawiają się powtórki zamieszek z 7 kwietnia. Decyzję skrytykowali Reporterzy bez Granic, główny organizator protestów.(5)

O ile zachowanie Busha określiłbym jako "dla niego typowe", to wyczyny Sarkozyego nazwałbym raczej szczytem hipokryzji. W zasadzie obaj politycy zdawali się za wszelką cenę zadowolić wszystkich - mieszkańców Europy i Amerykanów, mówiąc nieustannie o tym, że "należy przestrzegać praw człowieka", Chińczyków natomiast udziałem i pochlebstwami na temat organizacji ceremonii otwarcia. Wilk syty i owca cała. Czy aby na pewno? Według mnie nie udało się panom ani jedno ani drugie...

Z jednej strony wydaje mi się, że politycy Europy i Świata powinni stanąć murem m.in. za uciskanymi Tybetańczykami; powinni powiedzieć Chinom twardo "NIE!" i dać do zrozumienia, że do póki nie zmieni się ich polityka w stosunku do "uciskanych", nie będzie miejsca na podanie im ręki.

Z drugiej strony widzę, że taki ogólnonarodowy zryw byłby zwyczajną hipokryzją i zasługiwałby właściwie tylko na śmiech. Bo jak można nazwać sytuację, w której większość państw robi z Chinami intratne interesy sprzedając u siebie tanie chińskie produkty i napędzając chińską gospodarkę, czy produkując w Chinach za pomocą niezwykle taniej siły roboczej (ludzie są gotowi pracować nawet na 1$ dziennie!). Na co zasługuje taka sytuacja? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Jest chyba oczywista.

Myślę, że warto również wspomnieć jak wygląda olimpijski Pekin "od środka". Pekińska rzeczywistość rzuca się w oczy tuż za rogiem. Wielki, przeraźliwie brzydki parking na limuzyny dla świty MKOl ukryty jest za wysokim płotem owiniętym szczelnie plastikowymi plakatami. Płot uśmiecha się twarzami młodych ludzi. Mami mottem: "Jeden świat, jedno marzenie".

Takich płotów w Pekinie są setki, a może tysiące. Obskurny dom na potencjalnej trasie przejazdu Jacquesa Rogge'a jak za pomocą czapki niewidki znika za idyllicznym obrazem wydrukowanym na olbrzymiej folii. Wykopy - za płot. Targ - pod plandekę. Żebrak - won z miasta. Przed igrzyskami władze wyrzuciły z Pekinu bezdomnych, ludzi bez stałego meldunku, żyjących w skrajnej nędzy.(6) Jak widać władze nie patyczkowały się z nikim. Chiny muszą pokazać światu, że są we wszystkim najlepsze, mają najładniejszą, wolną od żebraków i "wszelkiego elementu" stolicę. Sądzę, że wcześniejsze porównanie Chin do faszystowskich Niemiec nie jest chyba takie bezpodstawne, prawda?

Konkludując, trzeba powiedzieć, że Pekin 2008 to igrzyska kłamstwa i hipokryzji (o stronie sportowej się nie wypowiadam).Wydaje mi się, że tak samo jest po stronie organizatorów i jak i po stronie państw - uczestników. Nikt tu nie pozostaje czysty i niewinny...

Wspominałem wcześniej, o eksponowanych podczas ceremonii otwarcia wielkich chińskich wynalazkach: papierze i prochu. Jeżeli chodzi o papier, to nic szczególnego nie przyszło mi tutaj do głowy. Natomiast co do prochu owszem. Eksponując go, zapomniano zdaje się, że proch to nie tylko fajerwerki; że proch pochłonął również setki, tysiące, może miliony istnień ludzkich. Być może tak samo jak Chiny. Piękne, świąteczne opakowanie, ukrywające zgniliznę.

Wydaje mi się, że to jednostronne (na tę "dobrą" część) spojrzenie na wszystko, jest w Chińskiej Republice Ludowej powszechne, tak jak i w innych państwach autorytarnych (tzn. mocno propagowane przez władzę ludową). Europa też zdaje się coraz częściej postrzegać Państwo Środka w ten sposób. Wszyscy mówią o sukcesie chińskiej gospodarki, zapominając chociażby o Harrym Wu czy straszliwych obozach Laogai, ale czy to rzeczywiście odpowiednie spojrzenie?!






Przypisy:

(1) cytat za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pekin_2008
(2) źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Chiny
(3) źródło: Rzeczpospolita, 8 sierpnia 2008, nr 185 (8086)
(4) źródło: http://www.rp.pl/artykul/12,173484_Polityczne_igrzyska_w_Pekinie.html
(5) źródło: http://www.rp.pl/artykul/12,173484_Polityczne_igrzyska_w_Pekinie.html
(6) źródło http://www.polskatimes.pl/fakty24/swiat/32213,igrzyska-zastapily-chinczy...

Skomentuj na forum lub wróć do strony głównej